|
|
|
Forum
dyskusyjne
|
|
Bardzo serdecznie
zapraszam Państwa do udziału w forum dyskusyjnym. Przyświeca mi idea, że
każdy może być doradcą Prezydenta. Będę wraz z moimi kolegami z Rady
Gospodarczej starał się tworzyć szeroką płaszczyznę dyskusji. To Państwo będziecie
współtworzyć tą stronę. Zarówno tematycznie jak i merytorycznie. Szczególnie
liczymy na rzeszę przedsiębiorców, ekonomistów, dziennikarzy, również
studentów. Na początek proponuje kilka tematów. Myślę, że z czasem będziemy
podejmować tematy oczekiwane i aktualne.
1.
Budowa klimatu (mody) tworzenia i rozwoju działalności
gospodarczej. (Sukces gospodarczy to wspólne dążenie do celu, to
współpraca pracowników, pracodawcy, sądów, urzędu pracy, mediów i wielu
innych organizacji w tym samorządów)
2.
Polityka proinwestycyjna miasta. (Jak UM powinien zabiegać o
inwestorów – strategia dla MSP, inwestorów zagranicznych ?)
3.
Rola Samorządów Gospodarczych w dzisiejszych realiach. (Dlaczego
większość podmiotów gospodarczych nie jest zrzeszona w żadnej organizacji
samorządu gospodarczego ?)
4.
Media a rozwój inicjatyw gospodarczych. (Czy media –
radio, prasa – rynku lokalnego mogą przyczynić się do rozwoju
gospodarczego ?)
Tadeusz Jezierski
Przewodniczący Rady
Gospodarczej
|
|
Data publikacji:
29.03.2005

Małgorzata Winiarek-Karpowicz
Prezes
Oddziału Polskiego Centrum Mediacji
w Częstochowie
Szybciej, taniej,
efektywniej
czyli Mediacja jako forma
pozasądowego rozwiązywania konfliktów
Dawno temu w
Ameryce... żył bogaty Przedsiębiorca, który miał dwóch synów: Sida i Norta.
Był człowiekiem bardzo przewidującym i jeszcze za życia podzielił cały swój
majątek między synów. Przekazał im wszystko oprócz ulubionego domku,
malowniczo położonego wśród wysokich szczytów, nad górskim szmaragdowym
jeziorem. Pod koniec życia ów dom stał się wielką pasją Przedsiębiorcy -
zadbany w każdym szczególe, położony w górskim krajobrazie był oazą spokoju,
ciszy i dobrych wspomnień. Synowie często go tutaj odwiedzali, zacieśniając
więzy rodzinne, opowiadając o swoim miejskim życiu, oczekiwaniach,
pragnieniach, realizowanych przedsięwzięciach, porażkach i sukcesach,
szczęśliwych chwilach i nowych marzeniach.
Pewnego dnia
siedząc na tarasie górskiego domu i podziwiając słońce odbijające się
w jeziorze Przedsiębiorca pożegnał się ze światem. Od tej chwili wszystko się
zmieniło - synowie nie potrafili porozumieć się między sobą w sprawie domu w
górach. Każdy z nich chciał mieć go dla siebie i żaden nie potrafił ustąpić.
Po wielu rozmowach kończących się gwałtownymi kłótniami oddali sprawę do
sądu. Przedstawiali kolejno dowody i świadków, argumentując, dlaczego to
właśnie któremuś z nich sąd powinien przyznać prawo własności górskiego domu.
Mijały dni,
tygodnie, miesiące a sprawa nadal nie była rozstrzygnięta. Górski dom był
coraz bardziej zaniedbany i powoli tracił duszę. Trwałoby tak nadal, gdyby
któregoś czerwcowego popołudnia Sid i Nort nie spotkali się na przyjęciu
wydanym przez Przyjaciela na cześć ich ojca. Bracia, których tak dalece
poróżniła sprawa górskiego domu, że przestali ze sobą rozmawiać, gdy tylko
się zobaczyli od razu zaczęli się kłócić, głośno i gwałtownie. Sid nie
wytrzymał napięcia i opuścił przyjęcie. Nort zdruzgotany sytuacją i porażony
wspomnieniami zaczął opowiadać Przyjacielowi jak bardzo brakuje mu
specyficznego zapachu domku zimą i tej szczególnej atmosfery, gdy w kominku
płoną polana, a ciepło rozgrzewa znużonych narciarzy, jak brakuje mu widoku
ośnieżonych szczytów i świerków ukrytych pod białym puchem śniegu, szusowania
na nartach ulubionymi trasami, które sam wyznaczał i zamarzniętego jeziora,
po którym można było przejść na drugi brzeg. Ile dałby teraz, gdyby tylko
mógł przeżyć to ponownie ...
Przyjaciel
wysłuchał go uważnie i postanowił pomóc braciom rozwiązać ten problem.
Następnego dnia zaprosił Sida, który na pytanie o górski dom zareagował
równie emocjonalnie jak Nort ... . Rozpoczął opowieść o zieleni i ferii
zapachów, jakie latem odczuwał na tarasie domu, o łowieniu ryb i
orzeźwiających kąpielach w szmaragdowym, górskim jeziorze, o wyprawach na
borówki i grzyby, i o szczęściu jakiego doznawał za każdym razem, gdy
wracając widział dom przycupnięty w dolinie.
Gdy Sid
zakończył swą opowieść Przyjaciel roześmiał się serdecznie: znalazł
rozwiązanie - wiedział już jak można rozwiązać ten konflikt. Zaproponował wspólne
spotkanie, na które, choć z lękiem i nieufnością, bracia zgodzili się
przybyć. Przyjaciel przedstawił im proste rozwiązanie: dom pozostanie ich
współwłasnością, ale w miesiące letnie gospodarzem będzie Sid, który kocha
letnią porę, w miesiące zimowe dom należeć będzie do Norta. Święta, rocznice,
rodzinne uroczystości będą mogli obchodzić w domku razem! Rozwiązanie to
wprawiło braci w osłupienie: jak mogli nie wpaść na to wcześniej?, jak mogli
przeoczyć tak oczywiste rzeczy jak swoje upodobania?
Sprawa
zakończyła się polubownie, satysfakcjonującym obie strony rozwiązaniem,
podobnie jak wiele spraw z pilotażowego programu, który przeprowadzono 30 lat
temu w Ameryce, aby usprawnić niewydolny system sprawiedliwości.
W latach 70.
XX w. amerykańskie sądy były tak obciążone sprawami, że zarówno sądownictwu,
jak i gospodarce groził paraliż. Długoletnie procesy i zastoje w sądach,
wysokie koszty prowadzenia procesów i honoraria pełnomocników były
zagrożeniem dla sprawnie funkcjonującego systemu sprawiedliwości i
gospodarki. Rząd amerykański zdecydował się na nowatorskie spojrzenie na
konflikt i rozwiązywanie go przy współudziale zainteresowanych stron, a nie
jedynie jak dotychczas rozstrzyganie przez sąd.
Programy
pilotażowe przyniosły tak obiecujące efekty, że zdecydowano się na zmianę
ustawodawstwa amerykańskiego. Wprowadzono alternatywne metody rozwiązywania
sporów ADR (Alternative Dispute Resolution), które rozwinęły się nie tylko w
USA, ale także w Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Australii.
Dziś wielu ekspertów
twierdzi, że gdyby nie alternatywne, pozasądowe rozwiązywanie sporów,
gospodarka amerykańska byłaby sparaliżowana. Obecnie na każdy z 1000 sporów
w tym kraju niemal 900 rozwiązuje się dzięki mediacji i innym alternatywnym
sposobom.
Na czym
polegają alternatywne metody rozwiązywania sporów?
Są to
procedury, w których osoba trzecia pomaga stronom konfliktu w jego
rozwiązaniu
i osiągnięciu satysfakcjonującego porozumienia. Dzięki temu sądy mogą zostać
uwolnione od zalegających latami spraw, a szybkie niesformalizowane
postępowanie daje zwykłym obywatelom i przedsiębiorcom szansę jakiej do tej
pory nie mieli: mogą wraz ze stroną przeciwną oraz osobą wspierającą
decydować o rozwiązaniu swoich własnych problemów. Stają się twórcami
porozumienia i ugody. Co niebagatelne mają także wpływ na czas negocjacji,
który w prowadzeniu interesów niejednokrotnie odgrywa kluczową rolę.
Do
najbardziej znanych pozasądowych metod alternatywnego rozwiązywania
konfliktów należą: mediacja, koncyliacja1, arbitraż2. W
artykule tym postaram się przedstawić zasady postępowania mediacyjnego.
Mediacja
to forma pozaprocesowego rozstrzygania sporów, mająca na celu ugodowe
zadowalające obie strony rozwiązanie konfliktu przy pomocy mediatora.
Mediator to osoba wybrana przez zainteresowane strony, bezstronna wobec
stron, neutralna wobec problemu, zobowiązana do przestrzegania poufnego
charakteru postępowania mediacyjnego i akceptowana przez strony mediacji.
Zadaniem mediatora jest pomoc w prowadzeniu negocjacji
i doprowadzenie do kompromisowego rozwiązania konfliktu. Postępowanie
mediacyjne odbywa się na sesjach mediacyjnych, mających poufny charakter i na
których strony przedstawiają zarówno przyczyny powstania sporu jak i
proponowane rozwiązania. Obie strony mają takie same prawa i wspólnie
uzgadniają rozwiązanie konfliktu.
Profesjonalnie
przeprowadzona mediacja zastępuje proces sądowy, oszczędza cza i pieniądze. W
przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia sporu strony zawierają ugodę, która
może być zatwierdzona przed sądem powszechnym lub notariuszem (w przypadku
niedotrzymania warunków ugody jednej ze stron może być ona tytułem
wykonawczym, po nadaniu jej klauzuli wykonywalności). „Brak obecnie, co
prawda, przepisów pozwalających sądowi cywilnemu na skierowanie sprawy na
drogę mediacji, nie ma jednak przeszkód by strony zawarły ugodę pozasądową,
która następnie zostanie zatwierdzona przez sąd”3
Mediacja
jest szybsza, tańsza i efektywniejsza (bo to strony, a nie sąd decydują jak
rozwiązać spór) od procesu sądowego.
Rada Europy
wydała cztery rekomendacje zalecające państwom członkowskim wprowadzenie i
stosowanie mediacji, a w Polsce instytucja ta została wprowadzona w 1997 r.
do prawa karnego, a od 5 lutego 2005 r. ustawodawca wprowadził zmiany
pozwalające na rozstrzyganie sporów przy pomocy instytucji mediacji w
szerszym znaczeniu.
W
Częstochowie od kwietnia 2004 roku działa Oddział Polskiego Centrum
Mediacji
w Częstochowie, z siedzibą przy ul. Oławskiej 1B lok. 10, tel. 608 32 77
82.
Polskie
Centrum Mediacji jest pierwszą pozarządową organizacją zajmującą się w
Polsce wprowadzeniem postępowania mediacyjnego, szerzeniem idei mediacji i
sprawiedliwości naprawczej, a także edukacji społeczeństwa i rozwijaniu
inicjatyw gospodarczych.
Szeroko
stosowana mediacja może przyczynić się w naszym mieście do uzdrowienia
stosunków międzyludzkich, budowania ładu społecznego i rozwiązywania
konfliktów.
Mediatorzy
Polskiego Centrum Mediacji współpracują z doświadczonymi prawnikami
zajmującymi się sprawami karnymi, cywilnymi i gospodarczymi i służą pomocą
przy rozstrzyganiu trudnych problemów. Zachęcam Państwa do skorzystania z
instytucji mediacji, ponieważ oferuje szybkie, tańsze, niesformalizowane i
przyjazne postępowanie w trudnych sprawach.
Jestem
głęboko przekonana, że znajdujemy się na dopiero na początku drogi gdy chodzi
o wykorzystanie mediacji w praktyce. Zasadniczą rolę odgrywa tu edukacja i
uświadomienie
o zasadności jej stosowania bowiem umożliwia ona ludziom w największym
możliwym stopniu wpływ na realizację własnych interesów. W tym kontekście
tworzenie i propagowanie mechanizmów sprzyjających rozwojowi konsensualnych
metod rozwiązywania sporów między sporami musi być uznane za niezwykle ważne
jako sprzyjające szeroko rozumianej ochronie praw człowieka i dobra
publicznego.
2 Proces, w którym
mediator za zgodą stron przekształca się w arbitra rozstrzygającego spór.
3 prof. Marek Safjn -
Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Mediator, nr 25/2003.
|
|
Data publikacji:
24.02.2005

Dariusz Jadczyk
Częstochowska
Organizacja Pracodawców
CZY
NALEŻY, CZY WARTO WSTĘPOWAĆ DO ORGANIZACJI SAMORZĄDU GOSPODARCZEGO?
Od kilkunastu lat w Polsce trwa
gruntowna reforma struktur państwa.
Jednym z
fundamentalnych założeń tej reformy jest przekazanie maksimum uprawnień a co
za tym idzie i obowiązków do najniższego szczebla władzy, jakim jest samorząd
lokalny.
W samorządach
lokalnych funkcje sprawują ludzie, których wiedza, doświadczenie jest bardzo
różne, ludzie wywodzący się z różnych środowisk. Są tam naukowcy, lekarze,
nauczyciele oraz przedstawiciele innych zawodów. W tej grupie są również
ludzie wywodzący się ze środowisk gospodarczych. Dość często jednak odnosi
się wrażenie, że przynajmniej niektórzy z Nich nie
rozumieją bieżących problemów, z którymi, na co dzień borykają się
przedsiębiorcy.
Prezydent Miasta,
Starosta Powiatu nie mają zbyt wiele czasu na to, aby przed podjęciem każdej
ważkiej decyzji dotyczącej spraw gospodarczych przeprowadzać stosowne,
rozległe konsultacje.
Jeszcze większa
polaryzacja występuje w naszym Sejmie czy Senacie.
Ostatnio do Sejmu
powrócił jak „bumerang” temat zmian w systemie opłacania składek
na ZUS przez ludzi pracujących na własny rachunek.
Obiegowa opinia
głosi, że Rząd rękami posłów, pieniędzmi drobnych działaczy gospodarczych
chce „zatkać dziurę” w finansach ZUS-u.
Błędem było by
twierdzić, że my nie chcemy reformy ZUS-u, my tylko nie chcemy, aby kolejna
reforma ZUS-u odbyła się tylko za nasze pieniądze i ograniczyła się de facto
do podniesienia w sposób drastyczny wysokości składek, co w konsekwencji może
doprowadzić do likwidacji wielu tysięcy małych firm
oraz że z tego samego powodu nie powstanie wielu tysięcy nowych firm.
Powodów,
dla których ja jestem za silnym samorządem gospodarczym mógłbym wymienić
wiele, ale myślę, że te, które wymieniłem w zupełności wystarczą.
I dlatego tak ważne
jest, aby środowiska gospodarcze miało swoją silną organizacje samorządu gospodarczego,
Organizację, która mogłyby szybko i zdecydowanie formułować opinie zgodne z
poglądami środowiska oraz stanowczo i skutecznie przeciwstawiać się takim pomysłom jak ten ostatni z reformą ZUS-u., Ale aby taka
organizacja posiadała właściwe znaczenie, aby głos był „dobrze
słyszany” musi Ona zrzeszać w swoich szeregach jak największą liczbę
członków.
Nigdy nie
byłem przesadnym zwolennikiem uregulowań ustawowych w kwestii zrzeszania
się, chociaż wiem, że takie próby w ostatnich latach były już podejmowane na
forum Polskiego Parlamentu.
Od roku Polska jest
członkiem Unii Europejskiej, w coraz większym zakresie przejmujemy standardy
unijne. W ubiegłym roku z inicjatywy Prezydenta Miasta została zorganizowana
przez Urząd Miasta Częstochowy Misja Gospodarcza do kraju związkowego Styria
w Austrii, której stolicą jest Graz. Ja również jako przedstawiciel środowisk
gospodarczych miałem okazję uczestniczyć w tej misji. W trakcie pobytu
naocznie przekonałem się, jakie znaczenie w Austrii ma samorząd gospodarczy.
Samorząd
Gospodarczy jest autentycznym i pełnoprawnym partnerem dla władzy w
podejmowaniu wszystkich najważniejszych decyzji w kwestiach gospodarczych.
I sobie i państwu
życzę, aby w jak najkrótszym czasie taka sytuacja jak Tam, miała miejsce również
u nas. I dlatego gorąco namawiam do wstępowania do Organizacji Samorządu
Gospodarczego.
Dariusz Jadczyk
|
|
Data publikacji:
19.05.2004

Lidia Piestrzyńska
„PARTNERSTWO
PUBLICZNO PRYWATNE - MODA CZY KONIECZNOŚĆ”
WSPÓLNOTA.
PISMO SAMORZĄDU TERYTORIALNEGO. DWUTYGODNIK.
NR 26/694 Z DNIA 27 GRUDNIA 2003R.
Przed
kilku laty opublikowałam artykuł zatytułowany "Leasing - moda czy
konieczność", dziś podobna dyskusja toczy się wokół PPP. I tak jak wtedy
za największy problemem leasingu uważano brak uregulowań prawno - podatkowych
tej formy działalności, dziś za największy problem stosowania PPP w praktyce,
uważa się też brak odpowiednich przepisów - czyli ustawy. Rozwojowi leasingu
w Polsce co prawda zupełnie nie przeszkadzał brak takich uregulowań, żeby nie
powiedzieć, że wręcz pomagał. Trzeba dodać, że wprowadzenie do kodeksu
cywilnego ustawą z dnia 26 lipca 2000r. uregulowań dotyczących działalności
leasingowej zbiegło się z prawie masowymi upadłościami firm leasingowych.
PPP
rozwinie się w naszym kraju bez względu na to, czy i kiedy doczeka się
własnej ustawy, ale wszyscy którzy się do niego przymierzamy powinniśmy
wyciągnąć lekcję z historii o leasingu. Zawsze uważałam, że leasing był nie
tylko modą, ale i ogromną koniecznością dla stymulowania rozwoju
gospodarczego przedsiębiorstw i w sposób znaczący spełnił swoją rolę.
Dlaczego zatem w wielu kręgach postrzega się działalność leasingową
negatywnie? Najkrócej można to skomentować tak: pomysł dobry - wykonanie
fatalne.
W
PPP dostrzegam pewną analogię do leasingu. Teraz też wszyscy o tym mówimy,
przymierzamy się do przedsięwzięć PPP, wiążemy z tą formą działalności duże
nadzieje na rozwój gospodarczy regionów i kraju. Za chwilę będziemy
uczestniczyli w realizacji takich przedsięwzięć, jedni jako partnerzy
publiczni, inni jako partnerzy prywatni, a jeszcze inni jako konsultanci,
eksperci, doradcy itd. Problem polega na tym, żeby udało nam się ten dobry
pomysł, także dobrze wykonać, w każdym tego słowa znaczeniu.
Musimy
wszyscy wspólnie wyjść z założenia, że nie ma i nie będzie takich regulacji
prawnych, które uchronią PPP od złego wykonania dobrego pomysłu. Zatem
uważam, że największy nacisk winien być położony na świadomość czemu ma
służyć PPP, a nie na formalne regulacje.
Poniżej
podaję kilka definicji wybranych z ogromnej liczby publikacji prasowych i
internetowych określających co to jest PPP:
- "...to
partnerstwo, w którym sektor publiczny i sektor prywatny realizują
wspólne przedsięwzięcia, dzieląc się zyskiem i ryzykiem oraz
odpowiedzialnością ..."
- "...to
prywatyzacja realizacji tych zadań publicznych, które mogą być
prowadzone przez sektor prywatny... "
- "...to
koncesja (...) na mocy, której firma finansuje utworzenie infrastruktury
potrzebnej do świadczenia usług publicznych, a następnie świadczy tę
usługę (...) i pobiera opłatę..."
- "...to
przedsięwzięcia, w które zaangażowane są prywatny biznes oraz rządy
państwowe lub samorządy lokalne (...) korzyści muszą osiągać obie
strony..."
- "...to forma
wywiązywania się z zadań publicznych czy też świadczenia usług
użyteczności publicznej we współpracy z partnerem prywatnym, a sama
budowa, ewentualnie rozbudowa czy modernizacja infrastruktury
jest jedynie konsekwencją lub warunkiem sprawnego wykonywania zadań
stawianych władzy publicznej..."
- "...to
powierzanie zadań publicznych podmiotom prywatnym, realizacja zasady
równości podmiotów w wykonywaniu zadań publicznych, outsourcing (...)
realizacja wieloletnich umów, na ogół związanych
z inwestycją, na podstawie tzw. kontraktu..."
A
zatem czy Partnerstwo Publiczno Prywatne to?:
- kontrakt czy
koncesja,
- umowa zlecenie,
umowa o dzieło czy kontrakt menedżerski,
- korzyści czy
zyski - wspólne czy podzielone między strony,
- podział ryzyka
czy wspólne ryzyko,
- wspólna
odpowiedzialność, określenie odpowiedzialności stron czy przekazanie
odpowiedzialności,
- wspólne
przedsięwzięcie, spółka kapitałowa, spółka komandytowa, majątek
publiczny w użytkowaniu prywatnym czy majątek prywatny
w użytkowaniu publicznym,
- prywatyzacja
realizacji zadań publicznych czy usługi świadczone za i/lub dla sektora
publicznego,
- subwencja,
dotacja, samofinansowanie, odpłatność czy nieodpłatność .
Domyślam
się, że każdy czytający powyższe informacje z całą pewnością znajdzie coś co
potwierdzi jego własne wyobrażenie o PPP, jak i coś co wyprowadzi Go z
równowagi. W świetle tak różnie rozumianego PPP "konia z rzędem"
temu urzędnikowi administracji państwowej, który przewidzi wszystkie możliwe
konfiguracje, jakie mogą zaistnieć między partnerami publiczno-prywatnymi,
ujmie je w paragrafy danej ustawy i może spać spokojnie z nadzieją, że ma
znaczący udział w rozwoju PPP w Polsce.
PPP może objąć bardzo wiele dziedzin z sektora usług
publicznych,
w różnych fazach realizacji danych usług czy przedsięwzięć, np.: budowa,
rozbudowa, modernizacja, utrzymanie, eksploatacja, zarządzanie itd. Nie
powinno być, w związku z tym, traktowane jako kolejna forma działalności
gospodarczej i postrzegane tylko przez pryzmat konkretnych, ściśle
określonych zapisów takiej czy innej ustawy.
Samo słowo partnerstwo nie oznacza, że chodzi o wspólne
ponoszenie kosztów, udział w korzyściach, wspólne ryzyko czy odpowiedzialność,
choć tego też nie wyklucza. Gdyby taka wspólnota była oczywista nazywalibyśmy
to partycypacją w działaniach, przedsięwzięciach, inwestycjach
publiczno-prywatnych. Mówiąc o kimś mój partner w interesach, nie koniecznie
mamy na myśli naszego np.: wspólnika.
Strony, które decydują się na układ jakiegoś partnerstwa
(zwłaszcza biznesowo-społecznego) powinny same określić zasady i wzajemne
relacje. To każdorazowo inny, nowy pomysł, z różnym sposobem jego
rozwiązania, bo przecież zależnym od konkretnych lokalnych uwarunkowań,
potrzeb, skali, możliwości, zasobności, oczekiwań itd. To nie jest spółka do
realizacji wspólnych interesów partnera publicznego i prywatnego - to
partnerstwo interesów biznesowych z potrzebami społecznymi, dlatego
niewątpliwie wymaga bardzo szczególnych uregulowań, ale między partnerami, a
nie odgórnie narzucanych. Uregulowania takie powinny uwzględniać między
innymi, jednoznaczne zdefiniowanie celu każdego z partnerów oraz sposób jego
realizacji w układzie właśnie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.
Obawiam się, że jeśli zaszufladkujemy PPP w paragrafy,
ustawy, przetargi, zamówienia publiczne to z jednej strony otworzy się dla
firm (niestety nielicznych) możliwość robienia dużych interesów z rządem i
samorządem terytorialnym.
Jednak z drugiej strony ograniczy się oddolną inicjatywę i kreatywność małych
oraz średnich podmiotów gospodarczych. W czasach, kiedy taką dużą wagę
przykładamy do wspierania i rozwoju MŚP, powinniśmy dać im szansę, ponieważ z
całą pewnością mają wiele pomysłów na obustronnie korzystną współpracę gminy
z lokalnymi przedsiębiorcami.
Realizacja PPP w Polsce powinna być poprzedzona
partnerstwem lokalnym, rozumianym jako współpraca samorządu terytorialnego z
lokalnymi organizacjami pracodawców i przedsiębiorców. Dałoby to podstawę do
budowania dialogu społecznego i wspólnego rozwiązywania lokalnych problemów.
Partnerstwo lokalne nie pociąga za sobą kosztów, jeśli funkcjonuje jako
współpraca Prezydenta/Burmistrza/Wójta z Radą Gospodarczą złożoną
z liderów lokalnych organizacji gospodarczych, powołaną jako ciało doradcze,
opiniotwórcze i opiniodawcze.
Efektem współpracy gospodarza gminy z przedstawicielami
przedsiębiorców mogłaby być np.: rzetelna analiza (SWOT) słabych i mocnych
stron oraz szans i zagrożeń regionu, a następnie Strategia Rozwoju
Regionalnego. Dokumenty te z kolei winny stać się materiałem wyjściowym do
budowania "uspołecznionych" Wieloletnich Planów Inwestycyjnych oraz
tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego i wyznaczania kierunków
zabudowy. W mojej ocenie mówienie o Partnerstwie Publiczno-Prywatnym bez
uprzedniego "przerobienia" partnerstwa lokalnego, to jak ominięcie
kilku klas w szkolnej edukacji.
Natomiast za najważniejsze zadanie dla rozwoju
Partnerstwa Publiczno-Prywatnego w Polsce uważam konieczność przełamywania
barier psychologicznych wśród urzędników, przedsiębiorców i lokalnych
społeczności, tworzenie pozytywnego klimatu wokół działań PPP oraz nie
wprowadzanie ustaw, które będą miały zapisy o sprawiedliwym podziale ryzyka,
zysku, korzyści, odpowiedzialności oraz nakażą PPP funkcjonować na mocy wzoru
umowy zawartego w ustawie.
Lidia Piestrzyńska
Zapraszamy do współpracy www.profit.cze.pl
|
|
Data publikacji: 12.05.2004

mgr Grażyna
Jędrzejczyk
Dyrektor
SP Nr 51 w Częstochowie
ROLA EDUKACJI W BUDOWANIU PODSTAW
DZIAŁALNOŚCI PROGOSPODARCZEJ.
Głównym celem zadań edukacyjnych i
wychowawczych szkół jest przygotowanie uczniów do nabycia wiedzy,
umiejętności dokonywania wyborów, realizacji planów obranych przez siebie.
Planów ambitnych na miarę naszych możliwości. Proces przyswajania wiedzy i
nabywania doświadczeń to proces wieloletni. Umiejętne przekazywanie wiedzy z
wielu dziedzin życia, pobudzanie zainteresowań różnymi dziedzinami nauki
pozwoli dorosłym już ludziom odważnie podejmować wyzwania jakie niesie im
przyszłość.
Młodzież
wykształcona, znająca języki, swobodnie poruszająca się w obecnej
rzeczywistości to przyszłość naszego narodu. Aby osiągnąć ten cel trzeba
twórczej, wytrwałej, rzetelnej pracy z dzieckiem.
Edukacja właśnie od
najmłodszego lat ułatwi w przyszłości współtworzenie sukcesów w gospodarce.
Gospodarka i gospodarowanie w małym, i tym dużym, globalnym zakresie to
bardzo trudna sztuka, której należy uczyć się od małego.
Taką właśnie pracę
w dziedzinie orientacji proprzedsiębiorczej i wyzwalania inicjatyw
rozpoczęliśmy w Szkole Podstawowej Nr 51 w Częstochowie.
Wspólnie z
koleżanką Zofią Świstak i przy współpracy z panią Lidią Piestrzyńską
napisałam „Program orientacji proprzedsiębiorczej i wyzwalania
inicjatyw” mający na celu budowanie podstaw wiedzy prawnej,
ekonomicznej jakimi rządzi się dzisiejsza gospodarka. W trakcie
realizacji programu dzieci spotykają się z przedstawicielami samorządu,
policji, organizacji pozarządowych, prawa, UE.
Każde z tych spotkań daje
dzieciom podstawy wiedzy z dziedziny jaką reprezentuje prelegent. Odpowiedzi
na pytania ankietowe przeprowadzone po każdym spotkaniu dają nam odpowiedzi
na następujące pytania: czy dzieci przyswoiły wiedzę przekazaną podczas
spotkań? Co sprawiło im trudności? Na co należy zwrócić uwagę
podczas przygotowania spotkań w roku przyszłym?
„Program
orientacji proprzędsiębiorczej i wyzwalania inicjatyw” wzbudził duże
zainteresowanie wśród prelegentów. Na spotkaniach z dziećmi przekazują
podstawy wiedzy z zakresu swojej działalności zawodowej w sposób prosty,
jasny, rzeczowy. Odpowiadają również na pytania uczniów. Spotkania te dają
dzieciom wiedzę z jaką nie spotkałyby się ani w szkole, ani w domu rodzinnym.
Jest to podstawa
bazy z jakiej będą mogły korzystać w przyszłości. Realizacja naszego programu
buduje klimat tworzenia i rozwoju działań gospodarczych. Jest to bowiem
wspólne – nas nauczycieli i przedstawicieli różnego rodzaju urzędów we
wspólnym działaniu w dążeniu do celu jakim jest wykształcenie i wychowania
młodego i odważnego w podejmowaniu wyzwań człowieka.
Dziękuję wszystkim
prelegentom biorącym udział w realizacji Programu. Ich wkład w rozwój
gospodarki w dniu dzisiejszym wśród naszych uczniów jest niewielki, ale
zaprocentuje w przyszłości. Przysłowie bowiem mówi „Czego się Jaś
nie nauczy tego Jan nie będzie umiał”.
Uczymy zatem Jasiów
i Małgosie aby Janowie i Małgorzaty byli ludźmi odważnymi, mądrymi i
wykształconymi.
Grażyna Jędrzejczyk
|
|

Dr. Karol
Plutecki
Dyrektor
Regionalnej Izby Przemysłowo – Handlowej
w Częstochowie
PO CO KOMU
SAMORZĄD GOSPODARCZY ?
Możliwość
organizowania się samorządów gospodarczych wynika z ustawy z dnia 30 maja
1989 r. o izbach gospodarczych. Istotną wadą tej ustawy jest dobrowolność
zrzeszania się jednostek gospodarczych, co w skutkach powoduje, że stanowisko
samorządu gospodarczego (w każdej sprawie przewidzianej w ustawie) nie jest
dla nikogo wiążące.
Samorządy
gospodarcze mogą postulować, wnioskować, przedkładać, sugerować, ale nie mogą
niczego ostatecznie załatwić, jest to więc samorządność ułomna, samorządność
wyłącznie w nazwie.
Pomimo tego
samorządu gospodarczego pragną przedsiębiorstwa i jednostki o świadomości
wykraczającej poza doraźną codzienną krzątaninę i starające się w miarę
optymalnie wykorzystywać istniejące możliwości.
Przeciwko
samorządowi gospodarczemu są:
- Kolejne Rządy od 1990 roku;
oczywiście werbalnie są jednak najbardziej za samorządem, w
rzeczywistości jednak podchodzą do tej sprawy bardzo wstrzemięźliwie (bo
po co im silny partner, jeżeli wygodniej obywać się bez niego);
- Przedsiębiorcy ceniący
bardziej swoje partykularne interesy od dobra ogółu;
- Przedsiębiorcy, którym
samorząd gospodarczy mógłby utrudniać różne geszefty (a o ich istnieniu
pośrednio świadczą nawoływania do tworzenia etyki przedsiębiorcy,
konkursy fair-play, w których nie ma uczestników lekceważących czystą
grę);
- Różne organizacje uzurpujące
zadania i cele samorządu gospodarczego; znamiennym jest że w odniesieniu
do niektórych z nich istnieją podejrzenia, iż działają one w niepolskim
interesie. Tutaj należy zastanowić się dlaczego władze mylą samorząd
gospodarczy ze stowarzyszeniami pracodawców. Może jest to dla nich zbyt
trudne do rozróżnienia, a może są to działania celowe - pytać tego kto
zachwycony pomysłami władcy ochoczo będzie im potakiwał.
Wydaje się,
że postawa Krajowej Izby Gospodarczej w staraniach o silny samorząd
gospodarczy jest, delikatnie mówiąc, bierna. Poza nieobecnością w mediach,
pasywnością wobec różnych zdarzeń gospodarczych i społecznych, charakteryzuje
ją brak koncepcji co do przyszłości samorządu gospodarczego w Polsce. Ile Izb
powinno działać, na jakim obszarze, z czego mają się utrzymywać, co świadczyć
dla przemysłu - czy nie powinno to interesować Krajowej Izby Gospodarczej ?
Właściwym
byłoby tu przywołanie, że w krajach o większym potencjale gospodarczym i o
większej powierzchni działa mniej Izb niż w Polsce (RFN - 81 Izb lub Francja
- 160 Izb lokalnych i regionalnych – w krajach tych, podobnie i w
innych krajach europejskich przynależność podmiotu gospodarczego do samorządu
gospodarczego jest obowiązkowa, wynikająca z przepisów prawa; samorządy
gospodarcze w tych krajach w istotny sposób wpływają na wszelkie decyzje i postępowania
związane z gospodarką).
Czy w takiej
gmatwaninie różnych ambicji, oczekiwań, sprzecznych celów, może w Polsce
zaistnieć silny samorząd gospodarczy (silny - bo pozorowany mamy w tej
chwili).
Oczywiście,
że tak. Może on (samorząd) powstać w zwykły sposób, wynikający ze zstąpienia
Archanioła, który nie bacząc na całe to towarzystwo ustanowi warunki, zasady
i cele samorządu.
Należy
również dopuścić rozwiązanie cudowne - to sami Polacy ustanowią racjonalne
prawa, które będą przez nich przestrzegane.
Karol Plutecki
|
|
|